"alablog".... :-)
komentuj w księdze gości

28 VIII 2007 r.
A pójdę i odpocznę ...

Jeżeli nic się nadzwyczajnego nie wydarzy, odpocznę... Pozostawiając na kilka dni codzienne zajęcia, mam tak po cichu zamiar nie robić nic.
Co mi z tego wyjdzie? Czas najbliższy pokaże...

Odezwę się początkiem września. :-)


26 VIII 2007 r.
Trzynaście lat mineło jak jeden dzień...

To też była niedziela i Uroczystość jak dziś..

Co zostało z tamtego entuzjazmu? Co się zmieniło? Jedno jest pewne - wiele się wydarzyło i jeszcze wydarzy... Obym się w tym tylko odnalazł...


25 VIII 2007 r.
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: "Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory". J 2,9-10

Jutro Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Czcimy Maryję, bo jest Matką Syna Bożego. Jesteśmy Jej wdzięczni, że powiedziała Bogu „tak” mimo tylu niewiadomych. Dziękować będziemy Bogu za Jej obecność w dziejach naszego narodu i w życiu każdego z nas. Ona, nasza najlepsza Matka – jak podczas wesela w Kanie Galilejskiej – pierwsza dostrzega wszystkie moje ludzkie potrzeby, bolączki i przedstawia je Synowi. W Jej dłonie składamy ważne dla nas sprawy.

Niech każdy usłyszy Jej delikatną prośbę kierowaną do każdego z nas: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Niech Maryja będzie dla nas wszystkich wzorem zawierzenia i ufności.


22 VIII 2007 r.
Zdanie po zdaniu. Tak próbowałem czytać Pismo Święte, starając się odkryć każdą zawartą w nim myśl. Nawet najdrobniejszą. Dziś prawie już tego nie robię, bo za mało czasu, albo tysiace innych wytłumaczeń...

(Zobacz koniecznie: Mt 20,1-16a)

Postępowanie właściciela winnicy, który zrównał przy wypłacie pracujących cały dzień i jedną godzinę wydawało mi się bardzo niesprawiedliwe. Próbowałem sobie tłumaczyć, że może zrobić ze swoim co chce, że może być łaskawy dla kogo chce, bo nikogo nie krzywdzi, bo daje tyle, na ile się umówił. Ale jakiś niesmak pozostał.

Dopiero potem odkryłem, że jeśli w przypowieści jest mowa o niebie, to pretensje tych pracujących cały dzień są strasznie smutne. Czy godzi się zazdrościć współbraciom szczęścia w niebie? Czy sam fakt, że mogło się pracować w winnicy najlepszego Pana nie jest już nagrodą? To co, ze inni przyłączyli się później. Prawie cały dzień, prawie całe życie żyli bez nadziei na sensowną zapłatę. Czego im zazdrościć? Kiedy natrafiam na ten framgment, przypomina mi się ta piosenka z lat wcześniejszych...

Robert Kasprzycki - "Niebo do wynajęcia"

Na tablicy ogłoszeń, pod hasłem "lokale"
Przeczytałem przedwczoraj ogłoszenie ciekawe
Na tablicy ogłoszeń fioletowym flamastrem
Ktoś nabazgrał słów kilka, dziwna była ich treść:

Niebo do wynajęcia
Niebo z widokiem na raj
Tam gdzie spokój jest święty
No bo święci są pańscy
Szklanką ciepłej herbaty
Poczęstuje cię Pan

Pomyślałem "to świetnie, takie niebo na ziemi
Grzechów nikt nie przelicza, nikt nie szpera w szufladzie"
Pomyślałem "to świetnie" i spojrzałem na adres
Lecz deszcz rozmył litery i już nie wiem gdzie jest...

Ref.

Gdy wróciłem do domu, gdzie się błękit z betonem
Splata w Babel wysoki sięgający do chmur
Zaparzyłem herbatę, w swym pokoju nad światem
Myśląc: "nic nie straciłem pewnie tak jest i tam..."

Ref.

Pewnie warto ją dziś ponucić...

20 VIII 2007 r.
Zaproszenie dla każdego...

Jeśli chcę osiągnąć życie wieczne, to mam zachowywać przykazania. To nie jest aż takie znów trudne. Nie jest łatwo zachować wierność w każdym drobiazgu. Zdarzają się upadki. Jeśli chcę dobra, to podejmując brzemię Bożych nakazów mam świadomość, że nie jest to znów tak ciężkie. Jeśli szukałbym doskonałości...

Mam oddać wszystko. Kłopot w tym, że chyba nie wystarczy tylko ta początkowa decyzja zostawienia wszystkiego dla Chrystusa. Każdego dnia trzeba ją ponawiać i pytać samego siebie, na ile w moim życiu idę za Jezusem, a na ile znów gromadzę sobie jakieś nowe bogactwa. Bo łatwo się pogubić.


17 VIII 2007 r.
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaje udręki, aż to się stanie. Łk 12,49-50

Ogień miłości, ogień Ewangelii, ogień Ducha Świętego. On płonie i daje światło, które oświeca mroki, wskazuję drogę, rozgrzewa oziębłe serca. On spala jedynie ludzkie grzechy.

Czy ten ogień płonie w moim sercu? Czy nie usiłuję go zagasić? Czy dzielę pragnienie Pana Jezusa, aby ten ogień zapłonął także w innych sercach, szczególnie w tych, w których panuje chłód obojętności, przeciętności, letniości? Czy zapalam serca innych miłością do Jezusa, Jego Ewangelii, Ducha Świętego? A może ogień Pański zgasł w moim sercu i czeka, aby rozpalić go na nowo? Czy systematycznie pozwalam, aby ogień Bożego miłosierdzia spalał moje grzechy?

Jezus ma na myśli chrzest krwi, chrzest cierpienia, męki, śmierci na krzyżu. Ta perspektywa w Jego Człowieczeństwie rodzi udręki ducha, lęk. Jezus mimo to nie wycofuje się z drogi wskazanej Mu przez Ojca. Nie szuka łatwiejszej, zastępczej drogi. On mimo udręk i lęków, jest gotowy, aby to się stało, wypełniło, zrealizowało.

Jakie ja przeżywam udręki w swoim człowieczeństwie? Co napawa mnie lękiem w drodze za Jezusem? Czy ja także, pomimo udręk i lęków, staram się realizować Boże plany? Czy nie u siłuje się z tego wymigać, szukać czegoś "łatwiejszego"? Czy żyję chrztem, który przyjąłem u początku mojej drogi z Panem? Czy może jestem tylko ochrzczony lecz nie praktykujący?

Pomodlę się za wszystkich ochrzczonych o wierność przyrzeczeniom chrztu, o wierność drodze z Jezusem.

P.S. Kiedy ja odpocznę? Ale coś się pomału szykuje... :-)


14 VIII 2007 r.
Informacja o czymś, co dziś powstało...

Drodzy Młodzi Przyjaciele!

Otwieramy naszą nową internetową stronę, poświęconą w całości SPOTKANIOM MŁODYCH w Sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu na Podkarpaciu. Zostały na niej umiesczone konferencje (w wersji mp3) oraz zdjęcia, programy i plakaty z ubiegłych lat. Możecie także przypomnieć sobie naszą przebojową Polkę Western i Taniec Belgijski. Umieściliśmy też Księgę gości i zachęcamy do wpisywania się tam.

Zapraszamy do dzielenia się swoim świadectwem, tym co przeżyliście, oczekując następnego spotkania. Prosimy o przesyłanie Waszych wspomnień na adres mailowy: saletyni@saletyni.opoka.org.pl. Serdeczne podziękowania dla kleryka Bartosza Serugi MS za stworzenie tej strony. Wszystkich uczestników naszych Spotkań powierzamy Płaczącej Maryi z La Salette - głównej Organizatorce. Niech Ona wyprasza dla każdego z nas i naszych bliskich potrzebne łaski!

Pozdrawiam wraz z modlitwą - ks. Maciej Kucharzyk MS

tutaj to jest :-)


09 VIII 2007 r.
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi, oczekujących na swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci; aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a o bchodząc będzie im usługiwał. Łk 12,35-37

Nie tylko służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa i obywateli, policja, straż, wojsko, nie tylko żołnierz stający na straży, powinni być w stanie gotowości do natychmiastowego działania, podjęcia szybkiej i skutecznej akcji. Ta gotowość ma też charakteryzować uczniów Jezusa Chrystusa.

Czy gotowość i czujność należą do cech mojego charakteru? Czy jestem czujny, gotowy nie tylko na przyjęcie Pana, który przyjdzie na końcu czasów, ale teraz, kiedy do mnie przychodzi? Przychodzi w swoim słowie, drugim człowieku. Czy może liczyć, że kiedy zapuka, to rozpoznam natychmiast, że to On. Nikt bowiem tak nie puka jak On. Rozpoznam i Mu otworzę, natychmiast. Czy też może wpadnę w panikę, moment otwarcia będę odwlekał w nieskończoność lub będę udawał, że nie słyszę. Czy troska o gotowość i czujność na spotkanie z Panem, to dla mnie przykry obowiązek czy powód do radości?

Nagroda, która czeka sługę czujnego i przygotowanego przerasta jego wyobrażenia. To nie będzie tylko słowne podziękowanie, jakiś gest życzliwości czy aprobaty. Sam Pan będzie mu usługiwał przy stole.

W modlitwie podziękuję Panu za ludzi, z których służby pełnej czujności i gotowości, korzystam.

PS. Co to takiego odpoczynek? :-) Człowiek nie jest taki, żeby sobie czegoś do roboty nie znalazł.
Zapraszam do wysiłku - mimo wakacyjnej pory - i walki o swoje życie... Niech połaczy nas wspólna modlitwa za siebie.

I coś jeszcze: tutaj dostępne są zapisy konferencji z XX Jubilieuszowego Spotkania Młodych w Dębowcu.
Warto je ściągnąć i na spokojnie posłuchać.


07 VIII 2007 r.
Odpoczywam...

Po pracowitych dniach i tych spędzonych poza klasztorem odpoczywam. Dziękuję tym wszystkim, którzy przyjeli nas w czasie pobytu w Gdańsku - Sobieszewie. O szczegółach poczytaj tutaj- zakładka KORONACJA.

PS. Dla dociekliwych... Są tam także zdjęcia :-)


1 VIII 2007r.
I zaczyna się nowy miesiąc...

Co nowego przyniesie? Czas pokoże, póki co zapowiada się trochę kilometrów w podróży, trochę "za kółkiem"... Oby nie stracić tego, co najważniejsze...

Nie zabraknie ufam okazji, aby umacniać się w wierze...

PS. Jeszcze nie mam wszystkich wyników, ale powinno być do przodu :-)


Powrót do "alablog"